Służba Zdrowia - strona główna
SZ nr 26–33/2019
z 18 kwietnia 2019 r.


>>> Wyszukiwarka leków refundowanych


Leczenie zaparcia czynnościowego u dzieci

Marta Maruszczak

Zaparcie to problem o etiologii przede wszystkim czynnościowej. Jest powszechne, gdyż występuje u co piątego dziecka. Niestety, często jest leczone nieprawidłowo i nieskutecznie, co doprowadza do narastania błędnego koła patologicznych mechanizmów leżących u podstawy zaburzenia oraz do pogłębiania się problemu. A można go rozwiązać, stosując długotrwałe leczenie z zastosowaniem bezpiecznych leków osmotycznie czynnych.

Jak prowadzić leczenie, by osiągnąć trwały efekt terapeutyczny? Na pytania Marty Maruszczak odpowiada prof. dr hab. n. med. Piotr Albrecht, specjalista pediatrii, gastroenterologii i gastroenterologii dziecięcej, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Żywienia Dzieci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zajmujący się od 45 lat leczeniem zaparć czynnościowych u dzieci.


Marta Maruszczak: Co to jest zaparcie?

Piotr Albrecht: Według klasycznej definicji zaparcie jest to oddawanie zbitych, twardych stolców rzadziej niż raz na dwa dni, z bólem towarzyszącym wypróżnieniu. Przy czym konsystencja stolca należy do typu od 1 do 3 według Bristolskiej skali uformowania stolca (skala BSF od ang. Bristol Stool Form Scale), czyli naukowej klasyfikacji dzielącej ludzki kał na 7 grup według kryteriów kształtu i konsystencji. To oznacza, że stolec jest twardszy i bardziej zbity niż pasta do zębów. Nieco inaczej wygląda kwestia prawidłowej częstotliwości oddawania stolca w odniesieniu do dzieci karmionych piersią, gdyż w tym przypadku jako normę traktuje się zarówno 10 stolców w ciągu doby, jak i jeden miękki stolec raz na 10 dni.

M.M.: Jakie są przyczyny zaparć?

P.A.: Można je naukowo podzielić na dwie grupy: zaparcie mające podłoże organiczne oraz zaparcie o uwarunkowaniu czynnościowym. Te pierwsze stanowią zaledwie 5 procent wszystkich zaparć, a do ich przyczyn należą np. choroba Hirschsprunga – wrodzone schorzenie polegające na braku zwojów nerwowych w jelicie grubym, a także niedoczynność tarczycy, hiperkalcemia, różnego typu choroby neurologiczne i układu mięśniowego, np. mózgowe porażenie dziecięce. Natomiast aż 95 procent – zwłaszcza w pediatrii – stanowi tzw. zaparcie czynnościowe, u podłoża którego leżą zaburzenia mające źródło w psychice. Mówiąc obrazowo, przyczyna zaparcia czynnościowego znajduje się w głowie, a nie w jelitach. Zaparcie mogą wywołać następujące wydarzenia w życiu dziecka: zbyt wczesne rozpoczynanie nauki korzystania z nocniczka polegające na częstych próbach wysadzania, często połączone z karaniem w razie niepowodzenia, toaleta niedostosowana do korzystania przez dziecko, narodziny rodzeństwa, rozpoczęcie uczęszczania do żłobka, przedszkola lub szkoły, zmiana miejsca zamieszkania, problemy w rodzinie wywołujące stres u malucha itp. Na takie kłopoty dziecko może zareagować zaburzeniami wypróżnień w postaci zaparcia.

M.M.: Czy to częsty problem?

P.A.: Ocenia się, że 30–40 procent pacjentów przyjmowanych przez gastroenterologów, zwłaszcza przez gastroenterologów dziecięcych, stanowią cierpiący na zaparcie. Według mojej oceny problem ten dotyczy około 20 procent całej populacji dziecięcej. Jest zatem bardzo rozpowszechniony. Zanim rodzice trafią z pociechą do specjalisty, wiele błędów zdarza się popełnić zarówno im samym, jak i farmaceucie doradzającemu im w aptece oraz lekarzowi pediatrze, który opiekuje się dzieckiem.

M.M.: Jakie błędy popełniają rodzice i lekarze?

P.A.: Przede wszystkim problem zaparcia jest bardzo często bagatelizowany. Rodzice mają nadzieję, że sam minie, a od pediatry też nierzadko słyszą, że „wszystko z czasem się unormuje”. A to nieprawda. Z czasem problem narasta, nie znika. Drugi błąd to podejmowane przez rodziców próby poradzenia sobie z dolegliwością na własną rękę, co sprowadza się do korzystania z rad znalezionych w Internecie, uzyskanych od koleżanek, krewnych albo od farmaceuty. Kolejny błąd to stosowanie diety bogatoresztkowej jako pierwszego i podstawowego sposobu „leczenia”. Przy już istniejącym zaparciu to tylko zwiększa problem. Mówiąc obrazowo: dieta bogatoresztkowa u osoby z zaparciem działa jak przetykanie zapchanego zlewu za pomocą fusów z kawy. Sprawia, że mały twardy stolec zmienia się w duży twardy stolec, więc kłopoty z jego wydaleniem narastają.

Niewskazane są wszystkie sposoby radzenia sobie z zaparciem polegające na „udrażnianiu” jelita od strony odbytu. Niedopuszczalne jest pomaganie niemowlęciu w wypróżnieniu za pomocą końcówki termometru. Z kolei czopki glicerynowe i wlewki doodbytnicze to wyłącznie postępowanie ratunkowe i ostateczność. Takie działania doraźne niepotrzebnie zwracają uwagę dziecka na odbyt, czyli na miejsce, które jest dla niego najbardziej dolegliwe. Nie przynoszą długotrwałych efektów leczniczych, a tylko wzmacniają u dziecka strach przed oddawaniem stolca i utrwalają problem zaparcia.

Zwlekanie z wizytą u specjalisty może doprowadzić do naprawdę poważnych sytuacji, w których usunięcie twardych jak kamień mas kałowych trzeba przeprowadzać ręcznie, w narkozie. Miałem kiedyś kilkuletniego pacjenta, u którego w ten sposób musiałem usunąć stolec wielkości główki dziecka!

Lekarze także popełniają błędy w przypadku terapii zaparcia czynnościowego. Niestety, z moich doświadczeń wynika, że najczęściej leczenie jest nieprawidłowe i nieskuteczne. Pierwszy błąd to podawanie leków w niedostatecznej dawce. Drugi to leczenie trwające zbyt krótko – tylko do uzyskania efektu w postaci pożądanej konsystencji stolca. Trzeci: zbyt szybkie, gwałtowne odstawianie leku. Niesłuszna jest też obawa rodziców, że dziecko uzależni się od przewlekłego podawania leku, co skutkuje zbyt szybkim przerwaniem leczenia i powrotem zaparcia.

Tymczasem przyzwyczaić można się nie do leków, tylko do zaparcia i wówczas szybko zacznie działać mechanizm błędnego koła, który z biegiem czasu potęguje problem.

M.M.: Na czym polega patologiczny mechanizm błędnego koła w przypadku zaparcia?

P.A.: Zaparcie powstaje, gdy dziecko wstrzymuje oddawanie stolca z jakiegoś powodu, np. któregoś z tych wcześniej wymienionych. Wówczas stolec zalega w jelicie grubym, gdzie dochodzi do odciągania z niego wody. To sprawia, że ma on coraz twardszą konsystencję. W dodatku z czasem wzrasta jego objętość, ponieważ ciągle powstają nowe masy kałowe. Wypróżnienie staje się coraz trudniejsze i powoduje coraz większy ból. Naturalną i zrozumiałą reakcją dziecka na bolesne wypróżnienie jest wstrzymywanie kolejnych. Ze strachu dochodzi do wykształcenia mechanizmów zapobiegających defekacji, tzw. zachowań retencyjnych. Powstaje patologiczny mechanizm błędnego koła:

Zaburzenie nasila się. Efektem długotrwałych zachowań retencyjnych może być brudzenie bielizny i popuszczanie stolca, oddawanie dużych ilości gazów, bóle brzucha, utrata apetytu oraz problemy dziecka w kontaktach z rówieśnikami.

M.M.: Jak wygląda diagnostyka zaparcia?

P.A.: W rozpoznawaniu zaparcia czynnościowego powszechnie stosowane są IV kryteria rzymskie mówiące o całym spektrum zaburzeń czynnościowych przewodu pokarmowego, w tym także o zaparciu. Rozpoznania dokonuje się na podstawie wywiadu i badania przedmiotowego. Wywiad jest bardzo ważny i powinien zawierać pytania dotyczące częstości oddawania stolca, jego konsystencji i objętości. Obejmuje też pytanie rodziców o tzw. zachowania retencyjne u dziecka. Są to charakterystyczne zachowania pojawiające się, kiedy odczuwając parcie na stolec, dziecko stara się wstrzymać wypróżnienie. Przerywa wtedy zabawę lub inne zajęcie, któremu właśnie się oddawało. Zastyga w bezruchu lub kuca i przysiada na pięcie, może też napinać mięśnie, wspinać się na palce, krzyżować lub usztywniać nogi. Często chowa się w kącie czy za zasłoną albo ucieka na chwilę do innego pomieszczenia. Należy też zapytać o epizody brudzenia bielizny, jeśli dziecko opanowało już kontrolę oddawania stolca (co zwykle następuje w pełni około 4–5 roku życia).

Inną bardzo istotną dla lekarza informacją jest to, w jakim czasie po porodzie noworodek oddał smółkę. Niestety, mimo licznych monitów ze strony gastroenterologów dziecięcych nie udało się doprowadzić do tego, by takie dane wpisywano na oddziałach położniczych do książeczki zdrowia dziecka. To pomagałoby nam w stawianiu diagnozy. Jeżeli bowiem oddanie smółki nastąpiło do 24 godzin od urodzenia, rozpoznanie choroby Hirschsprunga jest niezwykle mało prawdopodobne. Dla gastroenterologa to informacja bardzo ważna, więc położnicy lub osoby prowadzące szkoły rodzenia powinny informować kobiety w ciąży, żeby same to notowały w książeczce zdrowia dziecka.

Reasumując: jeśli wywiad jest jasny i jednoznaczny, nie ma potrzeby przeprowadzać u dziecka żadnych badań dodatkowych. Jedynie w rzadkich, uzasadnionych przypadkach można zdecydować się na badanie per rectum. Takie badanie przedmiotowe pozwala stwierdzić masy kałowe zalegające w bańce odbytnicy. Należy wszakże pamiętać, że dla małego pacjenta cierpiącego na zaparcie jest ono przykre i może spowodować uraz psychiczny.

Na podstawie IV kryteriów rzymskich zaparcie czynnościowe u dziecka stwierdza się przy spełnieniu przynajmniej dwóch spośród tych kryteriów (patrz: tabele 1 i 2). Zakładają one, że objawy u dzieci do 4. roku życia powinny utrzymywać się przynajmniej miesiąc, a powyżej 4. roku życia co najmniej przez dwa miesiące, by lekarz zdiagnozował u dziecka zaparcie czynnościowe. Jednakże publikowane doniesienia naukowe wskazują, że im wcześniej zostanie podjęte leczenie, tym lepsze rokowanie. Kierując się tym, autorzy współczesnych wytycznych opracowanych wspólnie przez North American Society for Paediatric Gastroenterology, Hepatology and Nutrition (NASPGHAN) oraz European Society for Paediatric Gastroenterology, Hepatology and Nutrition (ESPGHAN) zdecydowali, że należy pominąć wymóg kryteriów rzymskich dotyczący utrzymywania się zaparcia przez co najmniej 2 miesiące, ponieważ to może znacznie opóźniać rozpoczęcie leczenia.

M.M.: Jak się leczy zaparcie?

P.A.: Opublikowano kilka różnych wytycznych dotyczących postępowania w leczeniu tego zaburzenia. Obecnie obowiązujące są wspólne wytyczne opracowane przez NASPGHAN oraz ESPGHAN w 2014 roku. Opisano w nich zasady diagnostyki i leczenia zaparcia czynnościowego. Warto jeszcze raz podkreślić, że leczenie należy rozpocząć jak najszybciej, ponieważ to zwiększa jego skuteczność. Im szybciej wdrożymy terapię, tym łatwiej przerwiemy błędne koło objawów i ich przyczyn, zanim jeszcze problem stanie się bardzo nasilony i się utrwali. Warto dodać, że uciekanie się do metod niefarmakologicznych w leczeniu dzieci z zaparciem czynnościowym nie jest skuteczne. Dane naukowe nie potwierdzają zasadności przyjmowania większej objętości płynów, podawania probiotyków i prebiotyków, a zastosowanie diety bogatoresztkowej przy istniejącym zaparciu to – jak już wspomnieliśmy – prosta droga do spotęgowania problemu.

Ważna jest edukacja rodziców co do przyczyn zaparcia, jego objawów oraz dużej skuteczności leczenia, o ile będzie ono prowadzone prawidłowo i odpowiednio długo. Celem jest uzyskanie konsystencji stolca przypominającej konsystencję pasty do zębów i regularnych, codziennych wypróżnień oraz wyeliminowanie bolesności podczas defekacji. To sprawia, że dziecko przestaje bać się oddawania stolców, więc przestaje wstrzymywać stolec, a to prowadzi do stopniowej normalizacji ich częstotliwości. Bardzo ważna jest konsekwencja w terapii i jej długotrwałość.

Istotne w leczeniu zaparcia czynnościowego u dzieci powyżej 4. roku życia jest też tzw. kontrolowane oddawanie stolca. Chodzi o takie uregulowanie wypróżnień, by następowały codziennie o podobnej porze, w warunkach najdogodniejszych dla dziecka, np. po południu, po powrocie ze żłobka, przedszkola czy szkoły, w spokoju. Dziecko siada na nocnik lub muszlę i próbuje oddać stolec, a jeśli to się uda, otrzymuje jakąś nagrodę. Można też prowadzić kalendarzyk wypróżnień, w którym zapisujemy sukcesy, co działa na malucha motywująco.

M.M.: Jakie leki stosuje się najczęściej?

P.A.: Lekiem pierwszego wyboru jest glikol polietylenowy (PEG), czyli różne dostępne w aptekach makrogole. Na drugim miejscu znajduje się laktuloza. Pozostałe leki powinno się stosować wyłącznie doraźnie.

Makrogol jest długołańcuchowym polimerem, którego działanie w leczeniu zaparcia opiera się na zjawisku osmozy. Lek ten powoduje, że do światła jelita przenika większa ilość wody, która zmiękcza i rozrzedza masy kałowe, co pozwala uzyskać prawidłową konsystencję stolca i ułatwia wypróżnienia. Makrogol nie wchłania się, nie ulega fermentacji w jelicie, nie drażni jego śluzówki, nie pobudza układu nerwowego, nie powoduje zaburzeń jonowych ani innych niepożądanych skutków ubocznych. W całości jest wydalany wraz z kałem.

Laktuloza jest syntetycznym dwucukrem składającym się z galaktozy i fruktozy. W wyniku jej rozkładu przez mikrobiotę jelita grubego powstają substancje, które osmotycznie ściągają wodę – podobnie jak to robią makrogole. Laktuloza jest lekiem bezpiecznym, ale fermentacja bakteryjna, której podlega, powoduje czasem wzdęcia, bóle brzucha i złą tolerancję laktulozy. Ma ona zatem trochę więcej działań niepożądanych. Poza tym przeciwwskazaniem do jej stosowania jest występująca nierzadko u dzieci nietolerancja laktozy. Z kolei jej przewagą w stosunku do makrogolu jest słodki smak, dzięki czemu dzieci chętniej ją przyjmują niż mniej atrakcyjny smakowo makrogol.

M.M.: Czy lekarz może modyfikować zalecane dawki makrogolu?

P.A.: Przede wszystkim należy podkreślić, że makrogol to lek całkowicie bezpieczny, który nie wchłania się z przewodu pokarmowego. Zatem modyfikowanie zalecanych dawek w razie takiej konieczności jest dopuszczalne i bezpieczne. Warto się trzymać zasady, że najważniejsze jest osiągnięcie efektu terapeutycznego w postaci codziennie oddawanego stolca o konsystencji pasty do zębów. Jeśli dawkowanie zalecane w ulotce dołączonej do leku nie doprowadziło do osiągnięcia tego efektu, należy śmiało zwiększać dawkę aż do pożądanego skutku. U moich pacjentów, nawet u rocznych dzieci, stosuję nierzadko dawkę dwóch, trzech, a bywa że do pięciu saszetek, aż do uzyskania wodnistego wypróżnienia. To świadczy o tym, że wszystkie zalegające masy kałowe zostały wypłukane i wówczas można zmniejszyć dawkę tak, by uzyskać stolec o pożądanej konsystencji. Często zdarza się, że i na tym etapie leczenia stosuję 2-, 3-krotną dawkę zalecaną w ulotce.

Drugą bardzo ważną zasadą jest konsekwencja i długotrwałość leczenia podtrzymującego z zastosowaniem makrogolu. Powinno ono trwać co najmniej przez 2 miesiące, ale z reguły należy je prowadzić dłużej. W mojej 45-letniej praktyce leczenia zaparcia czynnościowego sprawdziła się następująca zasada: powinno być ono kontynuowane tak długo, jak długo trwało zaparcie. Jeśli było to kilka miesięcy, to lek w skutecznej dawce także podajemy codziennie przez kilka miesięcy. Wszystkie objawy zaparcia muszą ustąpić na co najmniej miesiąc przed rozpoczęciem stopniowego odstawienia leczenia. Nie należy się obawiać długotrwałego podawania leku. Zdarzało mi się robić to przez rok, dwa i trzy lata. Jeśli dotyczy ono małego pacjenta, prowadzę leczenie tak długo, aż mały pacjent wejdzie w wiek nabywania kontroli wypróżnień, czyli w praktyce zazwyczaj do 4. roku życia. Wtedy można się już z dzieckiem dogadać, więc można wprowadzić kontrolowane oddawanie stolca, system nagród i dopiero wtedy odstawiać lek.

Kolejna zasada to bardzo powolne i długotrwałe odstawianie leku. U moich pacjentów przeprowadzam to w taki sposób, że co tydzień zmniejszam podawaną dawkę leku o jedną czwartą. Odstawianie trwa zatem co najmniej trzy tygodnie. Trzeba to robić ostrożnie, gdyż wystarczy jeden epizod zaparcia wskutek zbyt gwałtownego odstawienia leku, by pojawił się ból przy defekacji. To przywołuje u dziecka nieprzyjemne wspomnienia i ponownie wzbudza się patologiczny mechanizm błędnego koła. Wtedy problem zaparcia powraca i trzeba go leczyć od początku.




Najpopularniejsze artykuły

Programy lekowe w chorobach z autoimmunizacji w praktyce klinicznej. Stan obecny i kierunki zmian – oglądaj na żywo

Tygrys maruder

Gdzie są powiatowe centra zdrowia? Co z lepszą dostępnością do lekarzy geriatrów? A z obietnicą, że pacjent dostanie zwrot kosztów z NFZ, jeśli nie zostanie przyjęty w poradni AOS w ciągu 60 dni? Posłowie PiS skrzętnie wykorzystali „100 dni rządu”, by zasypać Ministerstwo Zdrowia mniej lub bardziej absurdalnymi interpelacjami dotyczącymi stanu realizacji obietnic, złożonych w trakcie kampanii wyborczej. Niepomni, że ich ministrowie i prominentni posłowie w swoim czasie podkreślali, że na realizację obietnic (w zdrowiu na pewno) potrzeba kadencji lub dwóch.

Najlepsze systemy opieki zdrowotnej na świecie

W jednych rankingach wygrywają europejskie systemy, w innych – zwłaszcza efektywności – dalekowschodnie tygrysy azjatyckie. Większość z tych najlepszych łączy współpłacenie za usługi przez pacjenta, zazwyczaj 30% kosztów. Opisujemy liderów. Polska zajmuje bardzo odległe miejsca w rankingach.

VIII Kongres Patient Empowerment

Zdrowie jest najważniejsze, ale patrząc zarówno na indywidualne decyzje, jakie podejmują Polacy, jak i te zapadające na szczeblu rządowym, praktyka rozmija się z ideą – mówili uczestnicy kongresu Patient Empowerment (14–15 maja, Warszawa).

Leki przeciwpsychotyczne – ryzyko dla pacjentów z demencją

Obecne zastrzeżenia dotyczące leczenia behawioralnych i psychologicznych objawów demencji za pomocą leków przeciwpsychotycznych opierają się na dowodach zwiększonego ryzyka udaru mózgu i zgonu. Dowody dotyczące innych niekorzystnych skutków są mniej jednoznaczne lub bardziej ograniczone wśród osób z demencją. Pomimo obaw dotyczących bezpieczeństwa, leki przeciwpsychotyczne są nadal często przepisywane w celu leczenia behawioralnych i psychologicznych objawów demencji.

Worków z pieniędzmi nie będzie

Jeśli chodzi o nakłady, cały czas jesteśmy w ogonie krajów wysokorozwiniętych. Średnia dla OECD, jeśli chodzi o nakłady łączne, to 9 proc., w Polsce – ok. 6,5 proc. Jeśli chodzi o wydatki publiczne, w zasadzie nie przekraczamy 5 proc. – mówił podczas kongresu Patient Empowerment Jakub Szulc, były wiceminister zdrowia, w maju powołany przez minister Izabelę Leszczynę do zespołu, który ma pracować nad zmianami systemowymi.

Pacjent geriatryczny to lekoman czy ofiara?

Coraz częściej, w różnych mediach, możemy przeczytać, że seniorzy, czyli pacjenci geriatryczni, nadużywają leków. Podobno rekordzista przyjmował dziennie 40 różnych preparatów, zarówno tych zaordynowanych przez lekarzy, jak i dostępnych bez recepty. Cóż? Przecież seniorzy zazwyczaj cierpią na kilka schorzeń przewlekłych i dlatego zażywają wiele leków. Dość powszechna jest też opinia, że starsi ludzie są bardzo podatni na przekaz reklamowy i chętnie do swojego „lekospisu” wprowadzają suplementy i leki dostępne bez recepty. Ale czy za wielolekowością seniorów stoi tylko podporządkowywanie się kolejnym zaleceniom lekarskim i osobista chęć jak najdłuższego utrzymania się w dobrej formie?

Wypalenie zawodowe – młodsze rodzeństwo stresu

Wypalenie zawodowe to stan, który może dotknąć każdego z nas. Doświadczają go osoby wykonujące różne zawody, w tym pracownicy służby zdrowia – lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni. Czy przyczyną wypalenia zawodowego jest przeciążenie obowiązkami zawodowymi, bliski kontakt z cierpieniem i bólem? A może do wypalenia prowadzą nas cechy osobowości lub nieumiejętność radzenia sobie ze stresem? Odpowiedzi na te pytania udzieli Leszek Guga, psycholog specjalizujący się w tematyce zdrowia, opiece długoterminowej i długofalowych skutkach stresu.

Szczyt Zdrowie 2024

Na przestrzeni ostatnich lat nastąpiło istotne wzmocnienie systemu ochrony zdrowia. Problemy płacowe praktycznie nie istnieją, ale nie udało się zwiększyć dostępności do świadczeń zdrowotnych. To główne wyzwanie, przed jakim stoi obecnie Ministerstwo Zdrowia – zgodzili się eksperci, biorący udział w konferencji Szczyt Zdrowie 2024, podczas którego próbowano znaleźć odpowiedź, czy Polskę stać na szeroki dostęp do nowoczesnej diagnostyki i leczenia na europejskim poziomie.

Poza matriksem systemu

Żyjemy coraz dłużej, ale niekoniecznie w dobrym zdrowiu. Aby każdy człowiek mógł cieszyć się dobrym zdrowiem, trzeba rzucić wyzwanie ortodoksjom i przekonaniom, którymi się obecnie kierujemy i spojrzeć na zdrowie znacznie szerzej.

Kształcenie na cenzurowanym

Czym zakończy się audyt Polskiej Komisji Akredytacyjnej w szkołach wyższych, które otworzyły w ostatnim roku kierunki lekarskie, nie mając pozytywnej oceny PKA, choć pod koniec maja powiało optymizmem, że zwycięży rozsądek i dobro pacjenta. Ministerstwo Nauki chce, by lekarzy mogły kształcić tylko uczelnie akademickie.

Pigułka dzień po, czyli w oczekiwaniu na zmianę

Już w pierwszych tygodniach urzędowania minister zdrowia Izabela Leszczyna ogłosiła program „Bezpieczna, świadoma ja”, czyli – pakiet rozwiązań dla kobiet, związanych przede wszystkim ze zdrowiem prokreacyjnym. Po kilku miesiącach można byłoby już zacząć stawiać pytania o stan realizacji… gdyby było o co pytać.

Ile trwają studia medyczne w Polsce? Podpowiadamy!

Studia medyczne są marzeniem wielu młodych ludzi, ale wymagają dużego poświęcenia i wielu lat intensywnej nauki. Od etapu licencjackiego po specjalizację – każda ścieżka w medycynie ma swoje wyzwania i nagrody. W poniższym artykule omówimy dokładnie, jak długo trwają studia medyczne w Polsce, jakie są wymagania, by się na nie dostać oraz jakie możliwości kariery otwierają się po ich ukończeniu.

Diagnozowanie insulinooporności to pomylenie skutku z przyczyną

Insulinooporność początkowo wykrywano u osób chorych na cukrzycę i wcześniej opisywano ją jako wymagającą stosowania ponad 200 jednostek insuliny dziennie. Jednak ze względu na rosnącą świadomość konieczności leczenia problemów związanych z otyłością i nadwagą, w ostatnich latach wzrosło zainteresowanie tą... no właśnie – chorobą?

Ciemna strona eteru

Zabrania się sprzedaży eteru etylowego i jego mieszanin – stwierdzał artykuł 3 uchwalonej przez sejm ustawy z dnia 22 czerwca 1923 r. w przedmiocie substancji i przetworów odurzających. Nie bez kozery, gdyż, jak podawały statystyki, aż 80 proc. uczniów szkół narkotyzowało się eterem. Nauczyciele bili na alarm – używanie przez dzieci i młodzież eteru prowadzi do ich otępienia. Lekarze wołali – eteromania to zguba dla organizmu, prowadzi do degradacji umysłowej, zaburzeń neurologicznych, uszkodzenia wątroby. Księża z ambon przestrzegali – eteryzowanie się nie tylko niszczy ciało, ale i duszę, prowadząc do uzależnienia.

Czy NFZ może zbankrutować?

Formalnie absolutnie nie, publiczny płatnik zbankrutować nie może. Fundusz bez wątpienia znalazł się w poważnych kłopotach. Jest jednak jedna dobra wiadomość: nareszcie mówi się o tym otwarcie.




bot